Pokochałam Cunninghama za to, że w jego powieściach nic nie jest oczywiste, postaci są bardzo wyraziste, a jednak czytelnik ma wrażenie, że to ziomki z osiedla. Mnóstwo, mnóstwo sprzeczności – dlatego go właśnie kocham!
Tym razem autor snuje opowieść o nastolatkach – Bobbym Murrow i Jonathanie Gloverze. Każdy z nich ma swoją własną historię.
Johnatan jest jedynakiem, który ma pełną troski i miłości matkę zajmującą się domem i dość wyluzowanego ojca, który prowadzi własne kino.
Bobby natomiast dorasta ze starszym bratem, z którym nadużywa narkotyków, wymagającą matką i spokojnym, cichym ojcem. Jednak na skutek nieszczęśliwego wypadku brat Bobby’ego umiera, a matka pogrążona w smutku i żałobie również odchodzi niedługo później. Ojciec pracujący jako nauczyciel w szkole stara się opiekować dorastającym chłopcem, choć zbyt często zagląda do kieliszka i żyje przeszłością.
Drogi chłopów krzyżują się w szkole. W kolejce do szkolnej stołówki zapoznają się i tak zaczyna się ich przyjaźń, a może nawet bardzo bliska relacja. Nie brakuje w niej narkotyków oraz innych doznań. Bobby bardzo dużo czasu spędza w domu Jonathana i wyraźnie daje się wyczuć, że w matce kolegi dostrzega opiekunkę, której bardzo mu brakuje.
Z relacji Bobby’ego z matką Jonathana tworzy się więź na lata, taka jak między synem a matką. Zaprowadzi ich ona do założenia wspólnego biznesu, spędzania wspólnie czasu na rozmowach i dawania sobie wzajemnie poczucia bezpieczeństwa.
Jak to u Cunninghama bywa, wszelkie relacje są mocno skomplikowane, a bohaterowie tej opowieści, choć na pozór bardzo zwyczajni, są wyraziści, pogmatwani i niezwykle oryginalni. To wszystko razem tworzy niezwykłą atmosferę, swoisty klimat, który z jednej strony totalnie przytłacza czytelnika, a z drugiej strony wciąga tak, że nie sposób odłożyć książki.
Informacje o książce:
Tytuł: Dom na krańcu świata
Autor: Michael Cunningham
Wydawca: Rebis
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 461

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz